Co takiego jest w Januszu Korwin Mikke?

Janusz Korwin-Mikke, publicysta, polityk, brydżysta. Postać nietuzinkowa. Wytrwały w dążeniu do celu, nonkonformista, twardo trzymający się swoich zasad, konsekwentny. Z Januszem Korwin Mikkem można się nie zgadzać, można go krytykować, ale nie można pozostać wobec niego obojętnym.

Wśród ogółu społeczeństwa wiedza na temat Korwina jest bardzo powierzchowna. W powszechnej świadomości uchodzi za osobę bezkompromisową, niezmieniającą poglądów i ekscentryczną. Przez jednych uważany za geniusza, przez drugich za wariata.

Człowiek, który w czasach Komuny był uznany za persona non grata i dzisiaj nadal nią jest. Jak sam mawia wpasuje się dopiero w czasy… prawdziwej wolności.

Istnieje wiele ciekawych faktów z życia tego niezwykłego człowieka, które warto poznać. Poczynając od działalności w okresie PRL, anegdoty osób, które spotkały się z nim w różnym okresie życia jak i działalność w III RP.

Zapraszam do lektury!

kisiel

(ur. 1942, – polityk i publicysta, członek Stronnictwa Demokratycznego (1962-1982), poseł na Sejm I kadencji, były prezes Unii Polityki Realnej, prezes Kongresu Nowej Prawicy. Mistrz Krajowy w brydżu, laureat Nagrody Kisiela w 1990. Kandydat na urząd Prezydenta RP w 1995, 2000, 2005 i 2010).
Janusz Korwin – Mikke – mój przyjaciel. Prezydent liberałów w Warszawie. Troszeczkę fantasta, robi wrażenie pomylonego, ale swoje osiąga i realizuje. Drukuje, wydaje, jakieś robi historyjki. Szalenie pracowity. Poza tym imponuje mi, bo on tę kostką węgierską w minutę załatwia nie patrząc, a mnie się to jeszcze do dzisiaj nie udało. A więc geniusz, nie?

Stefan Kisielewski, Abecadło Kisiela.

Dzieciństwo

Janusz Korwin Mikke przyszedł na świat 27 października 1942 roku w Warszawie. Podczas powstania Warszawskiego tragicznie zginęła jego matka. Był wychowywany przez babcie po tym jak jego ojciec trafił po wojnie na rok do komunistycznego więzienia.

regnum_picture_146156722034719_normal

Twierdzi, że do 9 roku życia był socjalistą. Święcie wierzył w idee socjalizmu i sprawiedliwości społecznej. W pokoju miał portrety Mao Tse-tunga i Stalina. Jednak do czasu… Oddajmy głos mistrzowi:

rozkoszny-mlodzieniec

Któregoś dnia przeczytałem w „Trybunie Ludu”, że zdrajca i pies łańcuchowy imperializmu Josip Broz Tito zrobił dewaluację dinara, w wyniku czego kapitaliści będą płacili dziesięć razy mniej za towary w Jugosławii, a Jugosłowianie dziesięć razy drożej za towary z zagranicy.
Więc ja sobie w tym małym łebku pomyślałem: to jest niemożliwe, żeby ktoś coś takiego zrobił. Poszedłem do babci reakcjonistki i babcia reakcjonistka mi wyjaśniła dokładnie co sądzi o Stalinie, Tito i innych takich. No, ale ja jeszcze nie uwierzyłem.
Do socjalizmu ostatecznie zraziłem się, kiedy usłyszałem, co mówią o nim robotnicy: – Mieliśmy lokatorów kwaterunkowych. Na strychu mieszkała para robotnicza z fabryki w Milanówku. Wiadomo, że komuniści, więc poszedłem na górę posłuchać, co oni mówią. I co ja słyszę? Oni słuchają „Wolnej Europy” i klną na socjalizm na czym świat stoi! W tym momencie przestałem być socjalistą

Janusz Korwin-Mikke, Superstacja

Przypatrzcie się uważnie poniższym zdjęciom. Trudno sobie to wyobrazić, ale Korwin na nich jeszcze nie jest zwolennikiem wolnego rynku:

janusz-korwin-mikke_10247

Janusz Korwin-Mikke, 1946 r. Fot. T. Barański

jkm

Janusz Korwin-Mikke podczas I Komunii Św. w 1951 roku.

stonoga

Dla jednych tato, dziadek dla drugich znajomy, kolega, przyjaciel, a dla mnie facet z klasą od A do Z.
Janusz Korwin-Mikke jedyny polski polityk, który najpierw jest Człowiekiem, a później dopiero politykiem.
Na prywatnym słowie Pana Janusza można budować najpotężniejsze życiowe budowle.

Zbigniew Stonoga

Młodość

6141364-janusz-korwin-mikke-w-warszawie

Janusz Korwin Mikke w wieku około 28 lat. Już po dwóch pobytach w więzieniu.

Uczęszczał do VI Liceum Ogólnokształcącego im. Tadeusza Reytana w Warszawie.

Był harcerzem w 1 Warszawskiej Drużynie im. Romualda Traugutta.

W 1959 roku rozpoczął studia na Uniwersytecie Warszawskim. Kierunek Matematyka. Po dwóch latach równolegle zaczął studiować Filozofię.

Na uczelni znany był jako inteligentny indywidualista. Bardzo zdolny i błyskotliwy. Bez większych reperkusji dotrwał do 5 roku studiów. Do uzyskania absolutorium zostały do zaliczenia dwa końcowe egzaminy. Nadszedł rok 1964…

1964 - List 34

Ograniczenia przydziału papieru na druk książek i czasopism oraz zaostrzenie cenzury prasowej stwarza sytuację zagrażającą rozwojowi kultury narodowej. Niżej podpisani, uznając istnienie opinii publicznej, prawa do krytyki, swobodnej dyskusji i rzetelnej informacji za konieczny element postępu, powodowani troską obywatelską, domagają się zmiany polskiej polityki kulturalnej w duchu praw zagwarantowanych przez konstytucję państwa polskiego i zgodnych z dobrem narodu.

List 34
Dwa zdania, które rozwścieczyły władze

Sygnatariusze Listu 34 (od prawej): Stefan Kisielewski, Melchior Wańkowicz, Jan Józef Lipski (zbierał podpisy), Paweł Jasienica i Antoni Słonimski /Danuta Łomaczewska /East News

14 marca 1964 roku w kancelarii premiera Józefa Cyrankiewicza pojawił się Antoni Słonimski, by wręczyć Prezesowi Rady Ministrów krótki list skłądający się z dwoch zdań. Zdań, które rozwścieczyły władzę i odbiły się cechem na całym świecie. List podpisało 34 przedstawicieli środowisk intelektualnych, m.in. pisarz Jerzy Andrzejewski, historycy Aleksander Gieysztor i Paweł Jasienica, Stefan Kisielewski, filozofowie Tadeusz Kotarbiński i Władysław Tatarkiewicz, dziennikarz Jerzy Turowicz  czy reportażysta Melchior Wańkowicz. Burza rozpetała się po opublikowaniu listu przez Wolną Europę i po podchwyceniu jego treści przez zachodnie media. Sygnatariuszom zarzucono zdradę stanu, a Wiesław Gomułka o Liście 34 wyraził się jako o „materiale dla wrogich Polsce ośrodków dywersyjno-propagandowych”.

…do uzyskania absolutorium zostały dwa egzaminy. Polską wstrząsnął list 34. Janusz Korwin Mikke został głównym organizatorem protestu studentów Uniwersytetu Warszawskiego. 14 kwietnia 1964 w nocy poprzedzającej wiec został schwytany razem z Markiem Celińskim podczas rozlepiania plakatów.  Protest zgromadził na dziedzińcu UW ok. 1000 osób. Celińskiego zwolniono nazajutrz. Korwin-Mikke jako prowodyr protestu spędzi w areszcie jeszcze dziesięć dni.

Jednak prawdziwym ciosem była konfiskata z uczelni jego dokumentów przez Służbę Bezpieczeństwa, których już nigdy nie udało się odzyskać. Uniemożliwiło to ukończenie matematyki, pomimo, że od uzyskania absolutorium dzieliło go zdanie tylko dwóch egzaminów.

Janusz Korwin Mikke nie poddał się. Udało mu się otrzymać nowy indeks i przez kolejne lata zaliczał przedmioty na kolejnych kierunkach: prawo, socjologia, psychologia i filozofia. Uczyniło go to jednym z najbardziej wszechstronnie rozwiniętych studentów.

plk_sb_wieslaw_poczmanski

W trakcie studiów Korwina-Mikkego w Uniwersytecie Warszawskim, mniej rozgarnięci  funkcjonariusze Komendy Stołecznej potraktowali go poważnie i sprawili, że nie ukończył  matematycznego wydziału w UW, uniemożliwiono mu bowiem przystąpienie do dwóch końcowych egzaminów przed uzyskaniem absolutorium. Zdobył jednak dyplom magistra filozofii, na którym to kierunku wiedza matematyczna odgrywa ważną rolę. Niestety, tak głupawe postępki zdarzały się w ówczesnej Komendzie Stołecznej, o czym wiem, bo pracowałem tam od 1962 do 1968 r.(…). W różnych jednak służbach, nawet w specjalnych, różni pracują ludzie, o czym świadczą bodajby ostatnie dokonania ABW w redakcji WPROST. Ja miałem szczęście do przełożonych i także dzięki nim nie wygłupiłem się tak, jak uczynili to moi koledzy po fachu z KS MO, którzy zajmując się tzw. operacyjnym zabezpieczeniem Uniwersytetu Warszawskiego sprawili, że Korwin-Mikke może uchodzić za kombatanta walk z „komuną”.

płk SB Wiesław Poczmański

Prof. Marek Chodakiewicz - anegdota o JKM

Marzec 1968

W 1968 PZPR zaczął inspirować nagonkę antysemicką, która oficjalnie określana była jako ,,czystki syjonistyczne”. Ze struktur Ludowego Wojska Polskiego zostali usunięci żołnierze pochodzenia żydowskiego. Ludzi u których dopatrywano się pochodzenia żydowskiego, albo sympatii prosyjonistycznych prześladowano, usuwając z pracy, albo degradując.

By otwarcie wyrazić sprzeciw tej nagonce trzeba było posiadać nie lada odwagę. Janusz Korwin Mikke nie siedział cicho. Otwarcie wyrażał protest przeciwko polityce PRL. Demonstracyjnie pokazywał się publicznie z pagonami, na których namalowane były gwiazdy Dawida.

Janusz Korwin Mikke protestował przeciwko zdjęciu przez cenzurę ze sceny „Dziadów” Adama Mickiewicza. Nie poprzestawał na biernym udziale w wiecach. Był jednym z kierujących wiecem na Politechnice Warszawskiej, który odbył się w dniu 20.03.1968 r.

Jego odważna postawa nie uszła uwadze władzy, w rezultacie czego 23.03.1968r został aresztowany i relegowany z uczelni.

postanowienieoareszcie
ipn625

Tymczasowo aresztowany jako podejrzany o to, że „w marcu 1968 r. na wyższych uczelniach w Warszawie kierował zgromadzeniami mającymi na celu przestępstwo”.

Areszt Śledczy w Warszawie (Rakowiecka)

Pobyt w więzieniu nie tylko nie złamał Janusza Korwin Mikkego, ale pokazał jego niezwykła siłę charakteru. Niektórzy w obecnych czasach mają stres gdy rozmawiają z przedstawicielami władzy. Janusz Korwin Mikke w wieku 26 lat nie był zdolny do jakichkolwiek kompromisów z komuną i układów z esbecją.

ipn625

Niniejszym uroczyście oświadczam, że wobec złamania względem mnie regulaminu dla tymczasowo aresztowanych – przez umieszczenie mnie w kabarynie bez wysłuchania moich wyjaśnień i pomimo, iż o fakcie tym wspomniałem wyraźnie (§ 82 p. 2) – nie czuję się od tej chwili związany jakimikolwiek postanowieniami regulaminu. Sytuację oceniam następująco: albo załoga więzienia daje mi do zrozumienia, że regulaminu nie należy przestrzegać, albo łamie praworządność, albo jest bandą kretynów. Z tych możliwości wybrałem pierwszą – jak sądzę dla Pana i Pańskich ludzi najpochlebniejszą i wykorzystam fakt nie wiązania mnie regulaminem w sposób i w czasie uznanym przeze mnie za najkorzystniejszy.

Janusz Korwin Mikke do Naczelnika Więzienia
ipn625

Warszawa, dnia 4 VI 1968 r.

WYJAŚNIENIE
W sprawie skargi tymczasowo aresztowanego Korwin-Mikke Janusza ur. 27.10.1942 r. w Warszawie, osk. z art. 164 § 2 KK przebywającego do dyspozycji Prokuratury Wojewódzkiej dla m.st. Warszawy. Wydział Śledztw i Dochodzeń sygn. akt. II 2 Ds. 14/68.
W okresie pobytu w tut. zakładzie tj. od dnia 25.3.68 r. dał się poznać jako osobnik niezdyscyplinowany, krnąbrny i arogancki jak gdyby chciał i tutaj kontynuować działalność podobną do działalności wśród studentów. Od początku komentuje przepisy jakoby nie wszystko było unormowane, brak zarządzeń wykonawczych do regulaminu itp.
Już w dniu 5.4.br popełnił przekroczenie nie wstając z łóżka na apel poranny. W dniu 6.4.br. prowadził on głośne rozmowy w celi prawdopodobnie w tym celu, aby był słyszany w sąsiednich celach. Na uwagi oddziałowego nie reagował i w dalszym ciągu zakłócał spokój. Za te obydwa przekroczenia łącznie został ukarany pozbawienia paczki.
W dniu 13.5.br w celu porozumienia z innymi tymczasowo aresztowanymi wywoławczo wygwizdał melodię hymnu akademickiego. Za to przekroczenie otrzymał karę 5 dni twardego łoża.
W dniu 20.5.br otrzymał karę nagany za określone funkcjonariuszy SW „bandą kretynów”. Kara stosunkowo łagodna z uwagi na brak wyboru innej kary, która nie byłaby przedłużeniem poprzednio wymierzonej kary /trwały kary: pozbawienia paczki i twarde łoże/.
Nie było przypadku nie wzywania tymczasowo aresztowanych na rozmowę przed wymierzeniem kary dyscyplinarnej. Trudno mi uwierzyć w jakąś pomyłkę. Wydaje mi się, że skarga ww. jest jego wymysłem, ponieważ jeszcze przed wymierzeniem kary zapowiedział w celi „rozróbę”.
Po wymierzeniu mu kary 5 dni twardego łoża zapowiadał, że „rozróba” już się wszczyna.
Tryb wykonania kary twardego łoża nie wymaga wyjaśnień.
O butności ww. świadczą zakończenia zażaleń do różnych władz do: Prokuratury Wojewódzkiej, Ministerstwa Sprawiedliwości i N-ka C.W.

Z-ca Naczelnika Centralnego Więzienia w Warszawie
ipn625

Do  P.T. Naczelnika Centralnego Więzienia
PODANIE
Niniejszym proszę, aby w związku z nieoczekiwanie przedłużającym się, ale niewątpliwie miłym! – pobytem w tym zakładzie, zechciał Pan uprzejmie zezwolić na moją korespondencję dodatkowo z:
1. K. J. Szaniawskim UW
2. M. Kempisty UW
3. J. Górniewicz UW
4. A. Trubulcem Płock PW
Z góry dziękując
pozostaję z poważaniem

Janusz Korwin Mikke
ipn625

Decyzja NACZELNIKA (KOMENDANTA)
Po wysłuchaniu obwinionego w obecności wychowawcy za popełnione przekroczenie:
nielegalne kontakty za pomocą wystukiwania alfabetu Morsa przez ścianę, wymierzam karę dyscyplinarną 3 dni twardego łoża. Kartkę z alfabetem załączyć do akt sprawy.
Korwin-Mikke przyznał się do kontaktowania, ale wyjaśnił tylko w celu gry w warcaby. (W reg. jest, że nie wolno kontaktować się w sprawie a z innymi nie ma zakazu). Karę przyjął lekceważąco z podziękowaniem.
Adnotacje o wykonaniu i zachowaniu się więźnia w czasie odbywania kary dyscyplinarnej:
Karę rozpoczął dnia 8 VII 67 r. do dnia 11 VII 68 r. Karę odbył.

IPN BU 473/32 s. 1-18

Janusz Korwin Mikke

Raport

korwinraport

Jestem w trakcie opracowywania unikalnego raportu dotyczącego działalności Janusza Korwin Mikkego

Powstaje on na podstawie niepublikowanych wcześniej unikalnych materiałów znalezionych w archiwach MSW w Gdańsku, Warszawie, Łodzi, Kaliszu, oraz w archiwach wojskowych.

DOPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA BY OTRZYMAĆ OPRACOWANIE GDY TYLKO ZOSTANIE UKOŃCZONE – ZUPEŁNIE ZA DARMO!

 

 

Jeśli spodobało Ci się, polub stronę Szafy klikając przycisk poniżej 🙂 Dzięki za wsparcie!

 

 

 

to nie koniec, zapraszam do dalszej lektury!

Z szafy Kiszczaka wyszedł Janusz Korwin Mikke

8749488-czeslaw-kiszczak-i-lech-walesa

Po śmierci gen. Czesława Kiszczaka na jaw wyszło wiele nieznanych do tej pory materiałów. W dokumentach znalezionych w jego prywatnych zbiorach znalazł się też list od Janusza Korwin-Mikkego. Napisany jednak został w innym tonie niż pochlebne i uległe listy od Beaty Tyszkiewicz, Daniela Passenta, albo Andrzeja Celińskiego – zarzucał Kiszczakowi, że „prawie połowa” Okrągłego Stołu to jego agenci. W swoim stylu podzielił się też oceną, że Okrągły Stół i propaganda wokół niego „na setki lat zadomowi się w podręcznikach masowej manipulacji”.

Anegdota o ustawie o pasożytnictwie

ipn625

Zarejestrowany 22.02.1978 pod nr 51811 przez Wydz. IX Dep. III MSW w charakterze kandydata na tajnego współpracownika. „Zrezygnowano z pozyskania 26.02.1979 – wrogi stosunek do ustroju PRL”. 12.03.1979 r. materiały zostały złożone w archiwum MSW pod nr 14842/I-k. Z materiałów sporządzono mkf F-13064/1.

Wydz. IX Dep. III MSW

Hymn Unii Polityki Realnej

Fundacja indywidualnego kształcenia

10353470_775327799174462_8424384735512409381_o

Fundacja powołana przez Janusza Korwin Mikke aby pomagać w rozwoju intelektualnym wszystkim niesprawnym fizycznie, którzy wierzą, że w XXI wieku wygrywać będą nie ci, co szybko biegają i celnie rzucają, lecz ci, co szybko i celnie myślą!

KRZYSZTOF SKIBA ORAZ JKM - STOP PODATKI!

comment_u4f4jdg2j9qm5ohlpavkekcskdwle1sf

W 1998 r. Skiba wspólnie z Januszem Korwin-Mikkem wzięli udział w happaningu w ramach którego przed urzędem skarbowym postawili stolik restauracyjny przy którym zjedli formularze PIT. By zapewnić odpowiedni charakter obecny był kelner, a żeby PIT-y lepiej smakowały na stole leżała solniczka, oraz soki. Zjedzenie PIT-u nr 14, który ma kilkanaście stron, to nie lada wyczyn. 

Na tym współpraca się nie zakończyła. Janusz Korwin Mikke wykonał razem z Krzysztofem Skibom piosenkę. Utwór znalazł się na płycie ,,Wąchole”. 

Języczek u wagi

0191

Wiele osób zarzuca Korwinowi niezdolność do kompromisów i współpracy. Nic bardziej mylnego. Gdy w Sejmie głosowano wotum nieufności dla rządu Hanny Suchockiej posłowie UPR poparli ten wniosek. Głosowanie przeciw wotum posłowie UPR uzależnili od zagwarantowania przez rząd przeprowadzenia reprywatyzacji lub obniżenia stawki podatku VAT. Rząd odmówił przyjęcia tego warunku, po czym upadł minimalną większością.

1995

urban

Barwna postać zawsze w muszce. Łączy nas stara znajomość i niechęć do „Solidarności”. Korwin-Mikke stworzył własną, kieszonkową partię – Ruch Polityki Realnej. Jest to ugrupowanie konserwatywno-liberalne, sprzymierzone z monarchistami, których mamy razem trzech. Ruch jest za całkowitym liberalizmem ekonomicznym, przeciw wszelkim ingerencjom państwa w sferę gospodarki. Na płaszczyźnie politycznej Korwinowcy nie są tacy liberalni i optują za silną władzą, ograniczającą parlamentaryzm i demokratyczne rozpasanie.

Wielki oryginał, co podkreśla wiążąc sobie zawsze muszkę. Facet postrzelony w najsympatyczniejszym sensie tego słowa. Dogmat pluralizmu i karzełkowatość wszystkich partii sprawiają, że obecnie przeżywa swoje wielkie dni, gdyż z całą powagą jest traktowany jako szef jednego ze stronnictw. Lubi pisać i pokazywać się w telewizji, więc jest na niego koniunktura. Gdy trzeba pokazać w TV paletę polityczną, Korwin-Mikke zawsze jest na podorędziu. Gdy chce się do druku jakiś żwawy, szokujący tekst – on napisze go zawsze i da wszędzie.

Przychodził w latach 70. do „Polityki”, gdzie przynosił felietony na różne tematy, zawsze oryginalne, gdy idzie o poglądy, żywo napisane, tylko pod koniec przeważnie rozłażące się. Drukowałem go od czasu do czasu. Stale tego robić nie było można, gdyż był zbyt płodny. Strach było zamieścić jakiś tekst, ponieważ to znaczyło, że nazajutrz, zachęcony, przyniesie dziesięć nowych. Ja zaś jako redaktor byłem leniwy i zawsze wolałem mieć do czytania mało tekstów, a nie dużo. Z tej banalnej przyczyny limitowałem publikacje Korwin-Mikkego, ale również i z powodów politycznych. Chodziło o to, że on przecież był opozycją, więc co innego występ gościnny w „Polityce”, a co innego kiedy utrwali się jako stały autor pisma. Poza tym bałem się, że za tego wroga socjalizmu dostaniemy po uszach. Zrobiłem więc coś, czego nigdy nie czyniliśmy i za co Rakowski zdarłby ze mnie skórę. Zadzwoniłem do MSW i poprosiłem ich o opinię na temat roli Korwin-Mikkego. Nasze władze bowiem – mówiłem – leją nas za drukowanie ludzi z opozycyjnego podziemia, a skąd my niby mamy znać grzechy różnych autorów, wiedzieć, gdzie są zapisani i w jaki sposób ryją pod naszym ustrojem.

Odpowiednia komórka MSW odparła, ze możemy spokojnie go drukować. Pisze różne manifesty, ale rozkleja je tylko na swojej klatce schodowej, a resort nie jest drobiazgowy ani małostkowy. Kiedy zostałem szefem telewizji, Korwin-Mikke skarżył mi się, że go nie pokazują na ekranie. Poleciłem dawać go na ekran ile tylko wlezie, bo to polityk prawdziwie niezależny. Ile razy zmieścił się w programie, tego nie wiem, mniej w każdym razie, niż on by chciał, a więcej, niż pragnęłaby tego „Solidarność”, która podobnie jak PZPR nie znosi ludzi nie zapisanych u siebie.

Jerzy Urban, Alfabet Urbana
rozkoszny-mlodzieniec

P. Maciej „Tecumsech” Rosiewicz napisał, że jest sprzeczność między tym co ja napisałem (że p. Jerzy Urban odrzucał mi wszystkie teksty, które przyniosłem do „Polityki”), a „Alfabetem Urbana”, w którym pisze On, że publikował mnie rzadko. Odpowiadam: p. Jerzy Urban odwalił wszystkie teksty, które Mu przyniosłem, a w ogóle w „Polityce” zamieściłem tylko jeden tekst,  w dodatku pocięty (raczej przez Redakcję niż cenzurę). I proszę mi wierzyć, że ja lepiej pamiętam, co się działo z moimi tekstami niż p. Jerzy Urban!

Janusz Korwin-Mikke, blog.onet.pl
plk_sb_wieslaw_poczmanski

Zaczynają krążyć pogłoski o jakichś rzekomych związkach Janusza Korwin Mikkego ze Służbą Bezpieczeństwa PRL, co jest kompletną bzdurą. A wiem co piszę, ponieważ jako oficer SB pracowałem w MSW na Rakowieckiej w Warszawie w departamencie, który miałby informację o takich jego powiązaniach. (…) Dopiero w 1979 r. dowiedziałem się o jego istnieniu w związku z drugoobiegową Oficyną Liberałów, którą był założył rok wcześniej. Pewnego letniego popołudnia tego roku, wraz z kilkoma przyjaciółmi z pracy (nie tylko z mojego wydziału) wpadliśmy do popularnej wówczas, dzisiaj już nieistniejącej rybnej knajpki u zbiegu Puławskiej i Olszewskiej. Lokal, jak zwykle był o tej porze prawie pełen, serwowane dania znakomite, nic więc dziwnego, że zbawiającemu przez nas świat i Polskę gadaniu nie było końca. Kraj był wtedy w miarę normalny, nikt nieupoważniony nikogo nie podsłuchiwał i nie nagrywał, polecieliśmy więc na całość. W toku nabierających coraz wyższej temperatury pogaduszek dowiedziałem się o istnieniu Janusza Korwin-Mikkego i prowadzonej przez niego wydawniczej Oficynie Liberałów.

Następnego dnia wciąż odczuwałem skutki birbantki, a dzień zapowiadał się gorący. Przyszło mi do głowy odwiedzić bohatera toczonej poprzedniego dnia rozmowy. Przy kielichu dowiedziałem się, że można do niego zajść i kupić jakieś wydawnictwa Oficyny Liberałów. Szybko ustaliłem adres (jeśli dobrze sobie przypominam mieszkał wtedy przy ul. Madalińskiego), wpisałem się do książki wyjść i mogłem wreszcie oddychać szczególnie tego dnia upragnionym świeżym powietrzem.

Pod ustalonym adresem zadzwoniłem do drzwi i wkrótce otworzył mi gospodarz, gościnnie zapraszając do środka. Podałem mu jakieś dwa tytuły wydanych przez jego oficynę książek, znalazł je i pobierając należną kwotę zapytał w jakiej dzielnicy Warszawy mieszkam. Gdy odparłem, że na Woli ucieszył się, powiedział, że w tej dzielnicy nie ma swego kolportera i zaproponował mi tę funkcję. Speszyłem się nieco i odparłem z wahaniem, że jest to jednak dziedzina nielegalna, a więc grożąca niespodziewanymi konsekwencjami i chciałbym całą sprawę skonsultować przynajmniej z żoną. Wyraził pełne zrozumienie i zaproponował ponowną wizytę, jak tylko będę mógł podjąć się wykonywania tej społecznie pożytecznej roboty.

Wracałem do pracy nieco podekscytowany złożoną mi ofertą. Czułem się już dobrze, przy pierwszej sposobności zaszedłem więc do gabinetu naczelnika wydziału i zrelacjonowałem mu swą przygodę. Był nim wtedy nieżyjący już płk Henryk W. – człowiek bardzo inteligentny o rozległej wiedzy, zarazem jednak dość gwałtowny i wybuchowy. Obserwując w toku swej relacji jego twarz czułem, że wkrótce nastąpi eksplozja. Huk rozległ się, gdy zapytałem nieśmiało czy nie warto, bym podjął się kolportowania nielegalnych wydawnictw, zyskując niejaką kontrolę nad oficyną.

– Kurwa ! Co ci strzeliło do głowy?! – Temu głupkowi potrzebny jest psychiatra, a nie kolporter. Nie wiesz, że on jest rąbnięty?

– Szefie, ale Komenda Stołeczna… – próbowałem wtrącić coś z nabytej wczoraj wiedzy.

– Co Komenda Stołeczna, co komenda ! Nie zawracaj mi dupy nimi. W stołecznej też durni nie brakuje. Daj mi święty spokój – zakończył gwałtownie swą tyradę i audiencja dobiegła końca.

Janusz Korwin Mikke w czasach PRL – to trzeba mu przyznać – nie przejmował się kaprysami władzy i działał naziemnie.

płk SB Wiesław Poczmański

Podziel się ze swoimi znajomymi!

ffa2497c7c8497bb3b528f63b9539c7d-big

Spodobało Ci się?

Pokaż innym jakim wyjątkowym człowiekiem jest Janusz Korwin Mikke!

Wyślij tę stronę znajomym, mailem, udostępnij na facebooku, niech każdy polak zobaczy, co takiego jest w Januszu Korwin Mikke!

Korwin na ulicach miast!

Jeszcze Ci mało? Zapraszam do udziału w projekcie Korwin na ulicach miast.